Witam :)
Bardzo dawno temu przed pięcioma kilogramami więcej, przed zatraceniem się w pracy, studiach życiu rodzinnym - założyłam bloga. Tak, tak właśnie ja :D Nie był on ani popularny, ani wartościowy, ani ujednolicony ale dawał mi dużo energii i przede wszystkim wiedzy i porad jakimi można tu się wymieniać. Dzięki tym kilku wpisach zaczęłam bardziej dbać o moje włosy, interesować się naturalną pielęgnacją, odżywkami, maskami, składami kosmetyków. Nie kochane moje włosy nie są teraz idealne, gładkie , lśniące chociaż jest duża poprawa, nadal czasem katuję je farbami , płukankami i najczęściej prostownicą - tak wiem wiem grzech numer jeden , lecz jestem na etapie uczenia się robienia naturalnych fal :D Do rzeczy ale dzięki tym wszystkim radom moje włosy w końcu urosły do pasa. Nigdy ich długość nie przekraczała ramion a tu takie rzeczy .
I po raz kolejny wpadłam na pomysł żeby pisaniem się motywować hmmm motywować nie tylko odstawieniem prostownicy ale głównie motywacja jest spowodowana moją cerą a raczej tragizmem jaki na niej jest. Bardzo krótko napiszę historię mojego leczenia , z własnego doświadczenia wiem że najlepiej nie owijać w bawełnę tylko pisać krótko zwięźle i na temat:P < zaraz będzie powieść >:D
Jako nastolatka nie miałam problemów z cerą ot pryszcz czy dwa przed miesiączką norma, nawet nie zwracałam na nie uwagi, nie przeszkadzały mi w ogóle. Gdy zaczęłam studia troszkę się pogorszyło, było ich coraz więcej ale również nie było tragedii , zaczęłam się mocniej malować używać korektorów i zapisałam się do dermatologa - kuracja Tetralysal 3 miesiące maść na bazie Metronidazolu , buzia jak ta lala super efekty, po drodze zdarzyły mi się przygody z kosmetyczkami kwasy TCA oraz mechaniczne oczyszczanie i chyba po mechanicznym oczyszczaniu nastąpił bum. Pryszczy było coraz więcej i więcej tłumaczyłam sobie że skóra po prostu się oczyszcza, inwestowałam w coraz to nowsze, droższe kosmetyki, naturalna pielęgnacja , masa przeczytanych blogów, grup na Facebooku. Naprawdę dziewczyny tyle ile ja wydałam na kosmetyki można by było kupić sobie porządne auto a już wtedy pracowałam więc mogłam sobie pozwolić na kosmetyki nawet z tych wyższych półek. I nadal było gorzej nie chce mi się rozpisywać o tych wszystkich metodach bo ten wpis miałby 50 stron albo i więcej. Może kiedyś odważę się opisać wszystkie te metody i kosmetyki na które wydawałam sporo kasy a moja skóra była w okropnym stanie.
Do sedna moja wpisy głównie będą dotyczyć cery. Codziennie chciałabym aktualizować jej stan , wstawiać zdjęcia, opisywać aktualną pielęgnację oraz moje spotkania z dermatologiem bo będzie ich dużo.
Po prostu chce uciec przed Izotekiem mam czas do jesieni , teraz już robi się ciepło jest więcej słońca więc kuracja nie ma sensu. Przede wszystkim na pierwszy ogień idzie dieta - bez laktozy , bez cukrów , bez glutenu . Ostatnio byłam na testach alergicznych Bicom , wyszła mi masa alergenów m.in szpinak , marchew, jabłko, kurz , grzyby , chlor, histamina , żyto, mleko , morele, maliny, brzoskwinie i wiele innych których będę starała się unikać. W kolejnych postach będę wstawiać zdjęcia mojej masakry oraz aktualną, minimalną pielęgnację:) Trzymajcie kciuki !!! Hej !
:*